Slough House – obskurny biurowiec, do którego zsyłani są skompromitowani szpiedzy, zwani kulawymi końmi – został wymazany z rejestrów służb specjalnych.
Ekipa Jacksona Lamba, wciąż w szoku po niedawnych stratach we własnych szeregach, obawia się, że coraz bardziej spycha się ją na margines. Na domiar złego wciąż dochodzi do śmiertelnych wypadków.
W Londynie na ulice wychodzi umacniający się nowy ruch populistyczny. Błąd rosyjskich służb specjalnych skutkuje śmiercią brytyjskiego obywatela. Przedstawiciele starego porządku dbają o to, by wszystko zagarniał ten, kto da najwięcej. W takim świecie trudno czuć się bezpiecznie, szczególnie jeśli uznano cię za zbędnego. Rozsądek podpowiada, by znaleźć bezpieczne schronienie i przeczekać burzę.
Ale kulawe konie nie słyną z rozsądnych decyzji.
***
Przyznaję, że nowa powieść Micka Herrona „Slough House”, nie tylko bawi do łez, ale też bezwzględnie trzyma w napięciu. Myślę, że może być najlepszą jak dotąd odsłoną perypetii Jacksona Lamba, a poprzeczka była przecież zawieszona naprawdę wysoko – Christopher Brookmyre
To Herron jeszcze mroczniejszy i jeszcze bardziej niepokojący. Żarty wciąż tu są, ale satyra stała się bardziej kąśliwa. Przekazywanie operacji służb specjalnych podmiotom prywatnym i manipulowanie wiadomościami to wątki aktualne i przerażająco wiarygodne – Ann Cleeves
„Slough House” to najlepsza część cyklu. Żarty są częste i celne, tempo znakomite, a elementy fabuły – kolejne zwroty akcji – wskakują na swoje miejsce z satysfakcjonującą precyzją, jakiej nie spotkałem w żadnej innej książce tego gatunku – „Times Literary Supplement”
Jackson Lamb, wspaniały bohater Herrona, napędza akcję do samego finału, w którym nieustanną kanonadę żartów brutalnie ucina ostatni, szokujący zwrot akcji – „Evening Standard”

